Kupiłam ! kupiłam książkę a to już dużo bo od lat staram się nie kupować książek bo nie mam ich gdzie pomieścić.Czytam książki pożyczone z biblioteki lub od znajomych.Dzisiaj zrobiłam wyjątek a dla jakiej książki ? dla książki Anity Stojałowskiej- Dom w Toskanii !! a dlaczego ? bo po przeczytaniu od deski do deski
bloga jestem pod wrażeniem języka przekazu oraz pasji autorki !! Tak , tak jakbym była zaczarowana tą blogową opowieścią.Musiałam 2 lata bloga nadrobić aby być na bieżąco ale teksty są zachwycające już nie wspomnę o wyczarowanym miejscu.Teraz zaglądam tam codziennie ale jak się robi inne rzeczy to nie da się pisać codziennie na blogu, więc kupiłam książkę,z rozkoszą przeczytam i kiedyś pojadę po autograf do autorki :)
Jak przeczytałam opis
granatów z 25 grudnia to od razu z sentymentem popatrzyłam na kupiona dynię,okrąglutką,błyszczącą i cudownie pomarańczową, obfotografowałam ją


a potem nagotowałam pysznej zupy krem z imbirem i nawet mnie nie wkurzał pryskający dżem aroniowy po całej kuchni .
A wracając do książki to była ostatnia na półce w największym i najstarszym Empiku w Warszawie w Domach Centrum. Dumna z zakupu wyszłam na ulicę z książką pod pachą i zobaczyłam piękną panoramę Warszawy z fioletowym Pałacem Kultury w zachodzącym słońcu.Szkoda tylko,że nie mogłam tego widoku utrwalić w kadrze ale za to jutro jest sobota i siądę w fotelu z dobrą kawą i pojadę do Toskanii z Anitą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz