niedziela, 16 października 2011

wszystko po mału dobiega końca...

W sobotę byłam na ostatnim filmie festiwalowym- Człowiek,który tańczy-w reżyserii Sergio Ainsensteina oraz Pablo Pinora.Opowieść o odchodzącym pokoleniu tancerzy tanga milonga, film pokazuje z perspektywy tancerza jak zmieniły się czasy i robi się pustka po starym pokoleniu, która nie ma swoich następców .Są tancerze tanga ale to już nie to bo junta wojskowa zakazała tańczyć i zrobiła się pustka między pokoleniami a główny bohater Hector Mayoral największy tancerz tanga wszechczasów u schyłku życia odczuwa niepokój.Czuje się zagubiony we współczesnym Buenos Aires a był gwiazdą ,stare filmy z jego udziałem jak tańczył są pełne pasji, ekspresji i aż szkoda ,że ich nie było więcej.
Na koniec projekcji znowu rozmowa z reżyserami , tym razem po hiszpańsku, oczywiście było tłumaczona ale miło wyłapywać znajome słowa.
Dzisiaj ogłosili wyniki festiwalu ale moje projekcje nie wygrały ale i tak warto było je zobaczyć , poza jednym filmem a na resztę trzeba pójść do kina jak się pokażą.
Festiwal się skończył a ja zakończyłam sezon działkowy.Lubię jesienią wyjechać poza Warszawę i napawać się widokiem kolorowych lasów i zagajników.
Na działce sąsiadka opatuliła krzewy na zimę


a ja znalazłam jeszcze małego muchomora i piękne promienie słoneczne przebijające się przez gałęzie w dymie palonych liści.

czwartek, 13 października 2011

chodzę wytrwale....

Chodzę codziennie na jeden film , we wtorek byłam na filmie o legendarnym argentyńskim śpiewaku Godoyu ale tak wyreżyserowanym przez Bernie Ijdis z Holandii,że z 70 minut filmu to może 10 było jego śpiewania a reszta w ciszy codzienne czynności .Ta cisza mnie wykończyła i nie takiego obrazu się spodziewałam.Gdy śpiewał po pół godzinnej jeździe w ciszy gdzie tylko była pokazana twarz ja po prostu zasypiałam.

Co innego wczoraj -" Uderz we mnie muzyką 'to dancehall z Jamajki, jego czołowych piosenkarzy wywodzących się z getta.Pięknie pokazane sceny z ulicy, koncertów,z życia współczesnego społeczeństwa Jamajki.A do tego wspaniała rytmiczna muzyka.

Dzisiaj "Męska historia " w reżyserii Varona Bonicos , to film o guru mody męskiej Ozwaldzie Boatenga.Reżyser kręcił film przez 12 lat pokazując początki kariery czarnoskórego projektanta, który w tym czasie wspiął się na sam szczyt w branży modowej.Postać projektanta i jego pokazy są fascynujące a film zrobiony bardzo ciekawie.I znowu trafiłam na wersję angielską a do tego po projekcji spotkanie z reżyserem.Gdy padło pytanie czy Ozwald nie chce otorzyć sklepu w Warszawie , Varon po prostu zadzwonił do Ozwalda i takie pytanie zadała wprost dziewczyna z widowni i jeszcze go zaprosiła aby przyjechał na Fashion Week do Łodzi , fajnie co ....

poniedziałek, 10 października 2011

dalszy ciąg WFF

dzisiaj miałam dwa w jednym, czyli naukę angielskiego i film o Paulu Liebrandt-kucharzu, cudownym dziecku a to dlatego ,że film był tylko w wersji angielskiej.Nieźle musiałam się skupiać aby wyłapać niuansiki i smaczki filmu. Filmowo wspaniale się prezentowały potrawy w jego wykonaniu. Ale to cudowne dziecko w NY miało wzloty i upadki, czyli było bezrobotne.Ale talent i ciężka praca wygrały i dokument kręcony przez 10 lat jego zmagań pięknie to oddaje.Na deser był Paul we własnej osobie , wraz z Sally Rowe- reżyserką filmu i powiedział,że smakuje mu żurek nasz polski !Może będzie go serwował w swojej knajpie Corton w NY ?

niedziela, 9 października 2011

WFF

Warsaw Film Festival rozpoczął się w piątek , ale ja kończyłam III dni tańca w Teatrze Wielkim spektaklem Roberta Bodnara "Persona".Jest to tegoroczna premiera młodego choreografa Baletu Narodowego.Sztuka nowoczesna do muzyki Arvo Parta, Pawła Szymańskiego i Aldony Nawrockiej.Miejscami zbyt ostra , ale to tylko to mi przeszkadzało w oglądaniu tego wspaniałego spektaklu.Scena z wanną bardzo ciekawa a duet głównych tancerzy wspaniały.

Wczoraj rozpoczęłam WFF pięknym filmem o Michelu Petruccianim.Że był rewelacyjnym pianistą jazzowym a do tego z genetyczną chorobą kości czyniącą go karłem można przeczytać w internecie a film pokazuje jak pomimo kalectwa rozwinął swój talent ciężką pracą pokonując fizyczną ułomność i który miał niezaspokojony apetyt na życie,sztukę,podróże,kobiety.Reżyser Michael Radfort stworzył ciepły portret niezwykłego pianisty i kompozytora.

Dzisiaj po obiedzie "wyborczym " bo dzieci przyjechały na głosowanie, miałam 3 filmy "geriatryczne ".Najbardziej mi się podobał pierwszy "Tyle ile mam lat" o starym aktorze , który zastanawia się dlaczego stary to ktoś gorszy,niewidoczny i obala konwenanse dotyczące zachowania ludzi w podeszłym wieku malują graffiti na ścianie jako protest.
Komiczna polemika aktora Dudleya Suttona to mieszanka dokumentu, dramatu animacji humoreski i poezji.

Drugi film to "Rozkołysani seniorzy " jak Anna Halprin, 85 letnia tancerka i pionierka tańca post modernistycznego zaprasza pensjonariuszy domów starców do wspólnego tańczenia.Portrety seniorów są niezwykle wzruszające a ich chęć zrobienia jeszcze czegoś pomimo wieku, niedołężności jest wspaniała.

"Na przekór wszystkiemu" to film o duchowym Guru, orędowniku pokoju - Sri Chinmoy, który mając 53 lata zaczął podnosić ciężary a jego siła płynęła z jego duchowości i koncentracji.Potrafił podnieść samochód ważący ponad 1 tonę .

Przy wyjściu rozdawano zaproszenia na koncert 8 listopada do jego muzyki.Bo był wielkim człowiekiem

Po dawce kulturalnych wrażeń wróciłam na prawdziwy wieczór wyborczy w TVN ale to zostawiam bez komentarza, każdy ma swoje własne przemyślenia.

sobota, 1 października 2011

powroty...

Czasami wracamy w to samo miejsce aby doznać ponownie tych samych wrażeń, ale to się często nie udaje, ta jedna chwila , która była ulatuje bezpowrotnie.
Ja dzisiaj wróciłam do Empiku nie po to aby sprawdzić czy Dom w Toskanii jest w sprzedaży ale aby kupić bilety na Warszawski Festiwal Filmowy, tym razem miałam aparat fotograficzny bo chciałam utrwalić ten powalający widok z wczoraj ale on był wczoraj a dziś ani śladu, myślałam,może pół godziny za wcześnie jestem,słońce jakoś inaczej zachodzi, Pałac pomału się rozświetlał i wszystko było nie tak.
Na szczęście bilety kupiłam i już się cieszę na Festiwal filmowy, codziennie coś innego i tak przez cały tydzień jak za dawnych studenckich lat...
PS na półce znalazłam 1 książkę Anity , stała wciśnięta bokiem gdzieś głęboko, poprawiłam ją ,żeby było widać ,że jest w sprzedaży i dumna wróciłam do domu do czytania kolejnych rozdziałów.