W sobotę byłam na ostatnim filmie festiwalowym- Człowiek,który tańczy-w reżyserii Sergio Ainsensteina oraz Pablo Pinora.Opowieść o odchodzącym pokoleniu tancerzy tanga milonga, film pokazuje z perspektywy tancerza jak zmieniły się czasy i robi się pustka po starym pokoleniu, która nie ma swoich następców .Są tancerze tanga ale to już nie to bo junta wojskowa zakazała tańczyć i zrobiła się pustka między pokoleniami a główny bohater Hector Mayoral największy tancerz tanga wszechczasów u schyłku życia odczuwa niepokój.Czuje się zagubiony we współczesnym Buenos Aires a był gwiazdą ,stare filmy z jego udziałem jak tańczył są pełne pasji, ekspresji i aż szkoda ,że ich nie było więcej.
Na koniec projekcji znowu rozmowa z reżyserami , tym razem po hiszpańsku, oczywiście było tłumaczona ale miło wyłapywać znajome słowa.
Dzisiaj ogłosili wyniki festiwalu ale moje projekcje nie wygrały ale i tak warto było je zobaczyć , poza jednym filmem a na resztę trzeba pójść do kina jak się pokażą.
Festiwal się skończył a ja zakończyłam sezon działkowy.Lubię jesienią wyjechać poza Warszawę i napawać się widokiem kolorowych lasów i zagajników.
Na działce sąsiadka opatuliła krzewy na zimę

a ja znalazłam jeszcze małego muchomora i piękne promienie słoneczne przebijające się przez gałęzie w dymie palonych liści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz