czwartek, 13 października 2011

chodzę wytrwale....

Chodzę codziennie na jeden film , we wtorek byłam na filmie o legendarnym argentyńskim śpiewaku Godoyu ale tak wyreżyserowanym przez Bernie Ijdis z Holandii,że z 70 minut filmu to może 10 było jego śpiewania a reszta w ciszy codzienne czynności .Ta cisza mnie wykończyła i nie takiego obrazu się spodziewałam.Gdy śpiewał po pół godzinnej jeździe w ciszy gdzie tylko była pokazana twarz ja po prostu zasypiałam.

Co innego wczoraj -" Uderz we mnie muzyką 'to dancehall z Jamajki, jego czołowych piosenkarzy wywodzących się z getta.Pięknie pokazane sceny z ulicy, koncertów,z życia współczesnego społeczeństwa Jamajki.A do tego wspaniała rytmiczna muzyka.

Dzisiaj "Męska historia " w reżyserii Varona Bonicos , to film o guru mody męskiej Ozwaldzie Boatenga.Reżyser kręcił film przez 12 lat pokazując początki kariery czarnoskórego projektanta, który w tym czasie wspiął się na sam szczyt w branży modowej.Postać projektanta i jego pokazy są fascynujące a film zrobiony bardzo ciekawie.I znowu trafiłam na wersję angielską a do tego po projekcji spotkanie z reżyserem.Gdy padło pytanie czy Ozwald nie chce otorzyć sklepu w Warszawie , Varon po prostu zadzwonił do Ozwalda i takie pytanie zadała wprost dziewczyna z widowni i jeszcze go zaprosiła aby przyjechał na Fashion Week do Łodzi , fajnie co ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz